LIST POŻEGNALNY 2

Do Alkoholu,

Alkoholu !!! Mam dla ciebie złą wiadomość. W trosce o moje własne życie i ludzi mnie otaczających rozstaję się z tobą. Nie pozostawiam cię jednak bez wyjaśnień. Nie robię tego z szacunku do ciebie ale po to abyś zrozumiał, że nie ma w moim życiu dla ciebie miejsca. Decyzja moja pozostaje bezwzględnie niezmienna, tak jak choroba którą się zaraziłem nieodwracalna.

Konsekwentnie dążyłeś do tego aby zniszczyć moje życie i doprowadzić mnie do śmierci. Nie wybaczę ci tego do końca moich dni. JESTEŚ MORDERCĄ !!! A życie ludzkie jest dla mnie najwyższą wartością . Tłamsiłeś moje uczucia, poniewierałeś mnie, kopałeś, zrównałeś z dnem poczucie mojej własnej wartości. Zasady moralne starłeś na proch. Pamiętam jak pod twoim wpływem podjąłem decyzję by przerwać studia. Byłeś wtedy ze mną. Szeptałeś mi zostaw to, nie dasz rady, nic dobrego Cię tam nie czeka. Przecież masz mnie. Nikomu innemu na Tobie nie zależy. Czułem się wtedy taki samotny i odrzucony, że karmiłem się tymi kłamstwami a ty w swej przebiegłości dążyłeś do realizacji swojego złowieszczego planu. A pamiętasz jak o mały włos nie straciłem przez ciebie życia, kiedy na dyskotece tak mnie omamiłeś, że straciłem zdolność odczuwania uczuć wyższych? Stałem się wtedy bestią. Dziką, niepowstrzymaną złością dążącą tylko do rozładowania agresji za pomocą przemocy. Spowodowałem wtedy bójkę z osobą, którą znałem i szanowałem. Ochroniarze rozpylili wtedy tyle gazu w moją stronę, że omal nie straciłem życia. Uratowała mnie karetka, która zabrała mnie do szpitala. Twój plan pozbawienia mnie życia nie powiódł się wtedy ale rozwijałeś we mnie myśli wstydu, zaniżałeś poczucie mojej własnej wartości bym musiał wracać do ciebie każdego dnia. Otaczający mnie ludzie zaczęli się mnie bać, co jeszcze bardziej utwierdzało mnie w poczuciu osamotnienia i odrzucenia. Odsunąłem się od rodziny, przyjaciół. Zacząłem wkraczać w wirtualny świat komputera kompletnie oderwany od rzeczywistości. Pamiętam jak prowokowałem do kłótni rodziców będąc pod twoim wpływem. Jak przemoc psychiczna, którą wobec nich stosowałem zaczęła sprawiać mi przyjemność. Myślałem wtedy, że skoro ja tak bardzo cierpię to dlaczego oni mają mieć spokój. Pamiętam jak sprowokowałem tatę, żeby uderzył mnie w twarz. Czułem się wtedy dumny, że mi się to udało. Po tym wydarzeniu rodzice nie wytrzymali i musiałem się wyprowadzić z domu. Nie dało mi to jednak do myślenia i przepełniony goryczą i złością odsuwałem się od nich coraz dalej.

Przykłady mógłbym jeszcze mnożyć ale czas już kończyć. Chcę żebyś odszedł raz na zawsze z mojego życia. Od tej chwili ja Maciej trzeźwiejący alkoholik decyduję o swoim własnym życiu. Chcę sam podejmować decyzje i z podniesionym czołem ponosić ich konsekwencje. Chcę sam kierować własnym życiem i nie potrzebuję do tego ciebie alkoholu.

                                                                                                                                        Żegnaj !!!